no to jedziemy: piątek wieczór: pociąg do Bydgoszczy jechał niecałe 3 godzinki (jedna przesiadka), później samotny spacerek z pętli tramwajowej przez Myślęcińskie mgły kierunek: przybytek rozkoszy jakim byla magiczna chatka "Jolka" z darmowym piwem, kominkiem, ekranem z filmami... khem... rowerowymi khe khe :) (oficjalna wersja tej) zebrało się kilka osob, gadki o rowerach szybko sie znudzily, Szwed znalazl sobie kolegę po fachu (chyba Wróbla) i zaczęła się jazda o innych ciekawych aspektach uprawiania innych "sportów ruchowych"
po jakims czasie dojechała Warszawka z Bodziem na czele, który jak zwykle miał wieeeeeele do powiedzenia o Pyrach, ciagle przekonany ze Błajet to mój brat heh:) Stolyca niestety nie zawitała w pelnym skladzie, bo samochod w ktorym jechal Rudzielec zalapal errora, i spóźnili się na darmowy napój. Osobiście bardziej mi smakowało klasyczne piwo, grzaniec z przyprawami jakoś nie podchodził tego wieczora :) Nocą trafiliśmy do pokoi w pobliskim super hiper znanym już hotelu, i przy odpowiedniej oprawie akustycznej (Szwed) zasnęliśmy nieświadomi tego co będzie jutro...
sobota rano
biały sufit gdzie ja do cholery jestem? a... hehe dziś zawody :) ale sahara w paszczy... za oknem mgła...
kiepska pogoda to normalka w Bydgoszczy, zawsze urozmaica zawodnikom jazde na torze, prowokuje niespodziewany kontakt z matka ziemia (miejscami lekkie błotko na torze, pomimo wysypanego żużlu)
TOR
pierwsze wrazenie po przeróbkach: positiv
przygotowany bardzo dobrze, przeszedl spore metamorfozy, górne zawijasy "wyprostowano" i poczatek biegnie w linii prostej, w/g mnie to nadaje wyscigom wiekszej dynamiki, i nie jest tak wyczerpujace fizycznie jak poprzednio, ale to tylko moje zdanie hehe :)
trening zaowocował w wyeliminowanie kilku zawodników z dalszej jazdy, min. pęknieta korona i krzywa obręcz zawodnika z Teamu Szczawno Zdrój ---> (jak się okazało był to Grzesiek Borodajko)
nie wystartowali rowniez bracia Dębscy z Sochaczewa którzy przyjechali w ostatniej chwili, nie zdażyli na spokojnie zapoznać się z torem, i niestety w efekcie Hubert zaliczył dwie poważne gleby na pierwszym profilu.
Skowron zafundował sobie dualówke RB, w kolorze oczywiscie skowronkowym, jezdzil na niej dosc szybko, jednak jakos bez przekonania, ale to tylko moje zdanie, jeden przejazd oczywiscie
W przejazdach próbnych widac było w jakiej formie jest Grzesiek Zieliński, każdy jego przejazd był obserwowany jako wzorzec płynnej jazdy i esencja predkosci -bez wazeliniarstwa, to trzeba samemu widziec :)
bylem pod wrazeniem
tey-bikersi:
Kocur jechal na swojej zjazdówce, radzil sobie wysmienicie, dotarl do polfinalów, pech chcial, ze w tym wyscigu (jadac w czubie) ominal jedna hopke, co spowodowalo, ze nie wszedl do finalu, a szkoda... ale i tak poszlo gitesiarsko:)
Blajet, wieeelki pech w eliminacjach, niesprawiedliwy w/g mnie werdykt o przyznaniu 3 punktow Szwedowi, ktory wjechal na mete kilka centymetrow po Blajecie, ale coz, nawet sedziowie sie myla przez to nie wszedl dalej...
Kowal - czarny kon tych zawodow, szlo mu wysmienicie, nie odpuszczal Zielaka, ale zabraklo troszke szczescia, next tajm bedzie duzo lepiej :)
Piotras, kilka dobrych przejazdow, cos jednak nie grało do konca...
Zabel, ciągle jeszcze w roli obserwatora, fotografa, i drobnego ciułacza na batonika :) jeszcze tylko dwa miesiące i będę mógł wsiąść na rower :)))))
dziewczyny i fani robily sobie zdjecia ze zwyciezca zawodow, Grzeskiem Zielinskim :)
zeby nie smęcic:
zawody zasluzenie wygral Zielak, drugi był Kucbor (brawo) trzeci Łuki z Torunia (jeszcze wieksze brawa) a czwarty Bogus z Bydgoszczy (niespodzianka)
paprykarze nie zawiedli, Paweł Ostaszewski mogl wejsc do finalu, ale niestety nie w tym dniu, twardziel jechal z zabandazowanym nadgarstkiem :) > >6. Grzegorz Jasiorowski - Nakło > >7. Piotr Szwedowski - Wrocław > >8. Filip Bogucki - Poznań
rozdania nagrod nie widzialem, bo czekala taksoweczka ktora sprytnie zawiozla mnie na pociag do pyrlandii :)
imprezka udana, Rudy sie nagadał, Bodzio starał się byc jak zwykle profesjonalnym komentatorem sportowym, grala dobra muzyczka i ogolnie było git :)
tekst & foty Zabel
|