"...a co do trasy to była do dupy. Na tyle że Zielu dał se spokój i nie startował, Śliwki nie było a Siara przechadzał się obok trasy.
| Zresztą dużo było zjazdowców którzy trenowali DH zamiast startować w DS. Kibiców było może 100-150 czyli obsługa techniczna i ekipy zawodników. Seniorów było 20, juniorów chyba 18 a panienek 8 sztuk. Sędziowie nie chcieli puszczać kolesi co mają błędnie w licencji napisaną kategorię (Masters - i tak będzie już zawsze). Trasa zaczynała się na prawie płaskim odcinku, standardowa rampa startowa o wysokości pół metra, potem była potrójna hopa a raczej pralka o wysokości 34cm. Potem banda (hehe) w lewo i znów prosta i banda (te bandy to takie kurewsko wielkie jak w Sieradzu) i prosta, potem zakręt w lewo i najazd na mega hopę która była najtrudniejszym odcinkiem na trasie (...) Ta hopa była pojedyncza i lądowało się na pochyłym odcinku za którym była "banda" w prawo, potem znów prosta i najbardziej spierdolona banda jaka w życiu widziałem w lewo. Ostry zakręt na pochyłej trawie w prawo, a potem w lewo i prosta stroma do mety. Totalne dno. Wygrał Wagner przed Jodko. Drugim Polakiem był Maciek Kucbora (w sumie to był 5) (...) Na zawodach pojawiła się Kasia Słaboń ale patrzyła z boku na to co się nie działo bo też nie może dosiadać bika, była tez Karolina Kozela ale trener nie kazał jej startować. Słyszałem też w kierunku sędziowskiego namiotu: "kurwa wy jesteście pojebani" :) Wystawił się tylko AMP ze swoimi gadżetami. Ogólnie bardzo słabe zawody." |
text & fotki Dziadu








